Ojcowie KapucyniParafia WniebowstąpieniaParafia Matki Bożej Nieustającej PomocyParafia Św. AnnyStrona Główna
Niedzielne Msze Święte
Parafia Matki Bożej

700, 900, 1030, 1200,
1315, 1800

Parafia Wniebowstąpienia

730, 1030, 1200, 1700

W Brzezinach - godz. 900

 

Czytania na dziś
 
Dzień Zaduszny - 2 listopada
02-11-2018 12:03 • Ks. Stanisław Rząsa

W piątek, w Dzień Zaduszny, czyli we wspomnienie Wszystkich Wiernych Zmarłych, będziemy modlić się za zmarłych. Zapraszamy na Mszę Świętą o godz. 10.00 na cmentarzu komunalnym, a o godz. 12.00 na cmentarzu parafialnym.

W filmie Bergmana „Siódma pieczęć” jest przedstawiona między innymi taka scena.
Do swoich rodzinnych stron wracają rycerz i giermek. Przez blisko 15 lat walczyli, aby z rąk mahometan odbić Ziemię Świętą. Kiedy są już nieopodal swojego domu, dostrzegają dziwną postać.
    „Kim jesteś?” – pyta rycerz. – „Jestem śmierć. Wkrótce przyjdę po ciebie i po twego giermka”. Następnie rycerz proponuje śmierci rozegrać partię szachów, stawiając przy tym jeden warunek – jeśli wygra, będzie żył wiecznie.
Rozpoczyna się gra, której stawką jest życie. W grze jednak przychodzi taki moment, kiedy rycerz uświadamia sobie, że nie ma szans na to, aby wygrać. Zrozpaczony rozrzuca figurki szachowe i pyta
    – „Po coś mnie oszukała? Mogłaś mi od razu powiedzieć, że z tobą nie można wygrać!”
 
 
Czy ze śmiercią rzeczywiście nie można wygrać? Czy ktoś kiedyś wygrał ze śmiercią? Ewangelia, którą przed chwilą usłyszeliśmy, daje nam odpowiedź na te pytania. Tak – ze śmiercią można wygrać. Ukazał nam to Jezus Chrystus. Choć wszystko wydawało się przegrane, bo Jezus na krzyżu wyzionął ducha i został pochowany w grobie, to jednak po trzech dniach przyszło zwycięstwo. Tym zwycięstwem jest zmartwychwstanie Jezusa. Śmierć po raz pierwszy została pokonana.
 
Narzędziem zwycięstwa nad śmiercią był krzyż. Ten symbol okrutnej śmierci dzięki ofierze Chrystusa stał się symbolem pokonania śmierci. Jezus zmartwychwstał. Dokonał największego wydarzenia w dziejach świata.
 
Historycy czy politycy często lubią wskazywać największe wydarzenie w dziejach świata. Po powrocie z Księżyca pierwszych astronautów prezydent Stanów Zjednoczonych Richard Nixon powiedział, że „jest to największe wydarzenie w dziejach świata od dnia stworzenia”. Słysząc te słowa, jeden z kaznodziei zauważył jednak, że prawda jest inna, bo „zmartwychwstanie Jezusa jest największym i najbardziej znaczącym wydarzeniem w historii świata, bo ono dało ludziom nadzieję na to, że śmierć nie kończy wszystkiego”. To wydarzenie sprzed dwóch tysięcy lat zmieniło świat, a nam wierzącym daje nadzieję, że kiedyś i my zmartwychwstaniemy.
 
    Kontekst dzisiejszej Ewangelii stawia nam pytanie, jak to jest z naszą wiarą w zmartwychwstanie.
    Czy wierzymy, że i my także możemy kiedyś zmartwychwstać?
 
Kilka lat temu w jednym z ogólnopolskich tygodników można było zapoznać się z wynikami badań Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego. Z badań wynikało, że 69 procent Polaków wierzy, iż po śmierci człowieka istnieje życie. Jednak już w zmartwychwstanie wierzy 65 procent, przy czym jeśli chodzi o zmartwychwstanie duszy i ciała, to taką wiarę wyznaje tylko połowa z owych 65 procent.
    A przecież wiara w zmartwychwstanie ciała jest jedną z fundamentalnych kwestii naszej wiary. Potwierdza to choćby każda niedzielna Msza Święta, kiedy to w „Credo” wyznajemy „oczekuję wskrzeszenia umarłych i życia wiecznego w przyszłym świecie”. Do tego Katechizm Kościoła Katolickiego wyjaśnia, że chrześcijańskie wyznanie wiary „osiąga kulminacyjny punkt w głoszeniu zmartwychwstania umarłych na końcu czasów oraz życia wiecznego”.
    Odrzucenie tej prawdy sprawia, że katolikami pozostajemy tylko z nazwy. Dlatego trzeba zadać sobie następujące pytania: Czy jest to rzeczywiście punkt kulminacyjny naszego wyznania wiary? Czy powtarzając te słowa w czasie Mszy Świętej, mówimy je tylko ustami, czy jest to naprawdę wyraz naszego oczekiwania i wiary we wskrzeszenie tych, którzy umarli?
    Zmartwychwstanie jest celem naszego życia. Choć śmierć zakończy pewien etap naszego istnienia tu na ziemi, to dzięki wierze w Zmartwychwstałego Chrystusa zyskujemy wielki dar. Tym darem jest nadzieja na zmartwychwstanie. Ta nadzieja jest dla nas tym bardziej potrzebna, kiedy dziś przychodzimy na groby naszych bliskich. Czy wierzymy w ich zmartwychwstanie? Gdyby tak nie było, nasze odwiedziny cmentarza będą tylko wspomnieniem tego, co było, a nie patrzeniem w piękną przyszłość, która zmierza ku zmartwychwstaniu.
 
Dobrze o tym mówi przykład z Cmentarza Łyczakowskiego we Lwowie. Na jednym z grobowców naszego rodaka jest napis: „Odpocznie i wstanie”. Jest to chrześcijański napis, w którym zawarta została prawda o przyszłym zmartwychwstaniu. Dziś w ten listopadowy dzień potrzebujemy przyjąć tą prawdę.
 
 
Odwiedzimy dzisiaj cmentarze. Na grobach naszych krewnych, znajomych, sąsiadów zapalimy znicz, złożymy kwiaty. Warto przy tym także podjąć refleksję nad naszym życiem, które wraz z każdą przeżytą godziną, z każdą przeżytą minutą zmierza ku śmierci. Żyjmy tak, aby – wbrew temu, co się może na pierwszy rzut oka wydawać – śmierć nas nie pokonała. Ale żyjmy tak, aby ta śmierć, która jest nieunikniona, była dla każdego z nas bramą do zmartwychwstania i życia wiecznego. Amen.
 
 
 
Ferdinand Georg Waldmüller „Zaduszki” olej na desce, 1839 Stara Galeria Narodowa, Berlin
 
 
 
 
 
 
Drukuj...
Duszpasterz w Parafii św. Józefa i Sanktuarium Matki Bożej Nieustającej Pomocy
w Toruniu (Toruń – Bielany)
o. Łukasz Baran CSsR
W filmie Bergmana „Siódma pieczęć” jest przedstawiona między innymi taka scena.Do swoich rodzinnych stron wracają rycerz i giermek. Przez blisko 15 lat walczyli, aby z rąk mahometan odbić Ziemię Świętą. Kiedy są już nieopodal swojego domu, dostrzegają dziwną postać.
    „Kim jesteś?” – pyta rycerz. – „Jestem śmierć. Wkrótce przyjdę po ciebie i po twego giermka”. Następnie rycerz proponuje śmierci rozegrać partię szachów, stawiając przy tym jeden warunek – jeśli wygra, będzie żył wiecznie.
Rozpoczyna się gra, której stawką jest życie. W grze jednak przychodzi taki moment, kiedy rycerz uświadamia sobie, że nie ma szans na to, aby wygrać. Zrozpaczony rozrzuca figurki szachowe i pyta
    – „Po coś mnie oszukała? Mogłaś mi od razu powiedzieć, że z tobą nie można wygrać!” 
 
Czy ze śmiercią rzeczywiście nie można wygrać? Czy ktoś kiedyś wygrał ze śmiercią? Ewangelia, którą przed chwilą usłyszeliśmy, daje nam odpowiedź na te pytania. Tak – ze śmiercią można wygrać. Ukazał nam to Jezus Chrystus. Choć wszystko wydawało się przegrane, bo Jezus na krzyżu wyzionął ducha i został pochowany w grobie, to jednak po trzech dniach przyszło zwycięstwo. Tym zwycięstwem jest zmartwychwstanie Jezusa. Śmierć po raz pierwszy została pokonana.
 
Narzędziem zwycięstwa nad śmiercią był krzyż. Ten symbol okrutnej śmierci dzięki ofierze Chrystusa stał się symbolem pokonania śmierci. Jezus zmartwychwstał. Dokonał największego wydarzenia w dziejach świata.
 
Historycy czy politycy często lubią wskazywać największe wydarzenie w dziejach świata. Po powrocie z Księżyca pierwszych astronautów prezydent Stanów Zjednoczonych Richard Nixon powiedział, że „jest to największe wydarzenie w dziejach świata od dnia stworzenia”. Słysząc te słowa, jeden z kaznodziei zauważył jednak, że prawda jest inna, bo „zmartwychwstanie Jezusa jest największym i najbardziej znaczącym wydarzeniem w historii świata, bo ono dało ludziom nadzieję na to, że śmierć nie kończy wszystkiego”. To wydarzenie sprzed dwóch tysięcy lat zmieniło świat, a nam wierzącym daje nadzieję, że kiedyś i my zmartwychwstaniemy.
 
    Kontekst dzisiejszej Ewangelii stawia nam pytanie, jak to jest z naszą wiarą w zmartwychwstanie.
    Czy wierzymy, że i my także możemy kiedyś zmartwychwstać?
 
Kilka lat temu w jednym z ogólnopolskich tygodników można było zapoznać się z wynikami badań Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego. Z badań wynikało, że 69 procent Polaków wierzy, iż po śmierci człowieka istnieje życie. Jednak już w zmartwychwstanie wierzy 65 procent, przy czym jeśli chodzi o zmartwychwstanie duszy i ciała, to taką wiarę wyznaje tylko połowa z owych 65 procent.
    A przecież wiara w zmartwychwstanie ciała jest jedną z fundamentalnych kwestii naszej wiary. Potwierdza to choćby każda niedzielna Msza Święta, kiedy to w „Credo” wyznajemy „oczekuję wskrzeszenia umarłych i życia wiecznego w przyszłym świecie”. Do tego Katechizm Kościoła Katolickiego wyjaśnia, że chrześcijańskie wyznanie wiary „osiąga kulminacyjny punkt w głoszeniu zmartwychwstania umarłych na końcu czasów oraz życia wiecznego”.
    Odrzucenie tej prawdy sprawia, że katolikami pozostajemy tylko z nazwy. Dlatego trzeba zadać sobie następujące pytania: Czy jest to rzeczywiście punkt kulminacyjny naszego wyznania wiary? Czy powtarzając te słowa w czasie Mszy Świętej, mówimy je tylko ustami, czy jest to naprawdę wyraz naszego oczekiwania i wiary we wskrzeszenie tych, którzy umarli?
    Zmartwychwstanie jest celem naszego życia. Choć śmierć zakończy pewien etap naszego istnienia tu na ziemi, to dzięki wierze w Zmartwychwstałego Chrystusa zyskujemy wielki dar. Tym darem jest nadzieja na zmartwychwstanie. Ta nadzieja jest dla nas tym bardziej potrzebna, kiedy dziś przychodzimy na groby naszych bliskich. Czy wierzymy w ich zmartwychwstanie? Gdyby tak nie było, nasze odwiedziny cmentarza będą tylko wspomnieniem tego, co było, a nie patrzeniem w piękną przyszłość, która zmierza ku zmartwychwstaniu.
 
Dobrze o tym mówi przykład z Cmentarza Łyczakowskiego we Lwowie. Na jednym z grobowców naszego rodaka jest napis: „Odpocznie i wstanie”. Jest to chrześcijański napis, w którym zawarta została prawda o przyszłym zmartwychwstaniu. Dziś w ten listopadowy dzień potrzebujemy przyjąć tą prawdę.
  
Odwiedzimy dzisiaj cmentarze. Na grobach naszych krewnych, znajomych, sąsiadów zapalimy znicz, złożymy kwiaty. Warto przy tym także podjąć refleksję nad naszym życiem, które wraz z każdą przeżytą godziną, z każdą przeżytą minutą zmierza ku śmierci. Żyjmy tak, aby – wbrew temu, co się może na pierwszy rzut oka wydawać – śmierć nas nie pokonała. Ale żyjmy tak, aby ta śmierć, która jest nieunikniona, była dla każdego z nas bramą do zmartwychwstania i życia wiecznego. Amen.
 
 
Duszpasterz w Parafii św. Józefa i Sanktuarium Matki Bożej Nieustającej Pomocyw Toruniu (Toruń – Bielany)
o. Łukasz Baran CSsR


© 2009 www.parafia.lubartow.pl