Ojcowie KapucyniParafia WniebowstąpieniaParafia Matki Bożej Nieustającej PomocyParafia Św. AnnyStrona Główna
Niedzielne Msze Święte
Parafia Świętej Anny

7.30, 9.00, 10.30, 12.00, 15.00, 18.00

Parafia Matki Bożej

700, 900, 1030, 1200,
1315, 1800

Parafia Wniebowstąpienia

730, 1030, 1200, 1700

W Brzezinach - godz. 900

Wola Lisowska - godz. 900

Czytania na dziś
 
V niedziela Wielkiego Postu - 2 kwietnia
02-04-2017 10:54 • Ks. Stanisław Rząsa

W pierwszym czytaniu prorok Ezechiel przedstawia sytuację Izraela na wygnaniu. Pokonany i rozproszony nie jest w stanie powstać o własnych siłach. Prorok przekonuje, że powrót do nowego życia jest możliwy, ale może tego dokonać tylko Pan Bóg. Podobnie w Nowym Testamencie Duch Boży uzdalnia wierzących do podjęcia nowego sposobu życia. Mocą tego Ducha dokona się również nasze zmartwychwstanie, czego zapowiedzią jest wskrzeszenie Łazarza. Święty Paweł powie, że skoro Pan Bóg udziela Ducha na podstawie wiary w Chrystusa, to Duch ten jest także Duchem Chrystusa. Dzięki temu Syn Boży mieszka w nas, a my w Nim teraz i w wieczności.
Przyjmijmy teraz z uwagą słowo Boże do naszych serc.

W pierwszym czytaniu prorok Ezechiel przedstawia sytuację Izraela na wygnaniu. Pokonany i rozproszony nie jest w stanie powstać o własnych siłach. Prorok przekonuje, że powrót do nowego życia jest możliwy, ale może tego dokonać tylko Pan Bóg. Podobnie w Nowym Testamencie Duch Boży uzdalnia wierzących do podjęcia nowego sposobu życia. Mocą tego Ducha dokona się również nasze zmartwychwstanie, czego zapowiedzią jest wskrzeszenie Łazarza. Święty Paweł powie, że skoro Pan Bóg udziela Ducha na podstawie wiary w Chrystusa, to Duch ten jest także Duchem Chrystusa. Dzięki temu Syn Boży mieszka w nas, a my w Nim teraz i w wieczności. Przyjmijmy teraz z uwagą słowo Boże do naszych serc.

Dzisiaj, 2 kwietnia, przypada 12. rocznica śmierci papieża Polaka – św. Jana Pawła II. Warto pamiętać, że przez jego wstawiennictwo możemy prosić Pana Boga o potrzebne dla nas łaski.

 

 

    W dzisiejszej Ewangelii Jezus jako Bóg wkracza ze swoją nadprzyrodzoną mocą w ludzki świat. Przekracza prawa natury, aby przywrócić do życia swojego przyjaciela Łazarza, który zachorował i umarł.
 
 
Początkowa reakcja Jezusa na wieść o chorobie przyjaciela jest jednak zaskakująca i niezrozumiała. Jezus celowo opóźnia swoje przybycie do Betanii i pozwala Łazarzowi umrzeć. Zgromadzeni wokół Marty i Marii Żydzi mówią:
    Czy Ten, który otworzył oczy niewidomemu, nie mógł sprawić, by On nie umarł?
 
Dlaczego tak się stało? Dlaczego Jezus dopuścił do śmierci swego przyjaciela?
 
 
Bardzo często my w swoim życiu też stawiamy podobnie brzmiące pytania. Bardzo często i nam się wydaje, że Jezus interweniuje w naszym życiu za późno. Choroba, która nas dotyka, śmierć naszych bliskich, kłopoty w pracy, liczne nieszczęścia często sprawiają, że mamy pretensje do Jezusa i krzyczymy w bólu:
    Gdzie byłeś Panie?, dlaczego on czy ona umarła?, dlaczego nie pomogłeś nam wcześniej?, dlaczego pozwoliłeś nam wpakować się w kłopoty, z których nie widzimy teraz wyjścia?
 
Szukając wyjaśnienia czy odpowiedzi na te pytania, najpierw musimy sobie uzmysłowić ten zasadniczy fakt, że Jezus jest Bogiem i myśli Jego nie są myślami naszymi. On widzi więcej i dalej niż my. Jezus patrzy na rzeczywistość tak, jak ktoś patrzący ze szczytu góry, całościowo widzi naszą przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Musimy pamiętać, że Jezus wie, co jest dla nas dobre i że zawsze jest nam życzliwy. On pomaga nam tak, jak tego wymaga sytuacja i w najbardziej odpowiednim dla nas czasie. Dlatego zaufajmy Jezusowi w naszych trudnościach. Nie pouczajmy Go, co ma robić – tak jak nie poucza się lekarza stawiającego diagnozę – ale pozwólmy Mu działać według Jego mądrości. Jezus nigdy nie zostawia nas samych w naszych kłopotach, ale to właśnie On pierwszy wychodzi ku nam z inicjatywą ich rozwiązania.
 
 
Jak zobaczyliśmy w dzisiejszej Ewangelii, Jezus spieszy na ratunek Łazarzowi, któremu nikt nie potrafi pomóc i który sam pomóc sobie już też nie może, bo jest martwy, bo jest uwięziony w grobie. Przybywa do Betanii, chociaż grozi mu niebezpieczeństwo ze strony Żydów, którzy kilka dni wcześniej chcieli go tam ukamienować, a w dniu wskrzeszenia podejmą decyzję, aby go zgładzić.
 
 
My często nie dostrzegamy działania Jezusa w naszym życiu bo jesteśmy skupieni na sobie i na naszym bólu. Dlatego bywa tak, że Jezus dla naszego większego dobra pozwala nam umrzeć, tak jak pozwolił umrzeć Łazarzowi. Pozwala nam umrzeć razem z naszymi trudnościami, pozwala doświadczyć cierpienia, a czasem zasmakować biedy, w jaką wpędziły nas nasze błędy i złe postępowanie. Jezus w ten sposób pozwala, aby obumarła w nas nasza pycha i egoizm, abyśmy zobaczyli, że jesteśmy spętani i związani naszą słabością, tak jak płótnami było owinięte ciało Łazarza, i abyśmy zobaczyli, że sami nie jesteśmy w stanie postawić kroku. Dopiero w takim położeniu, kiedy pojawia się w nas to uczucie bezradności dziecka, które w pokorze ufa swojemu Opiekunowi i Przyjacielowi, On może zacząć działać bez przeszkód z naszej strony. W takich momentach Jezus jest najbliżej nas, lituje się nad nami, współczuje nam i wzrusza się głęboko, widząc naszą biedę, a nawet płacze tak, jak przy grobie Łazarza. W takich momentach On nie poprzestaje na współczuciu i litości, ale zaczyna działać z pełną mocą, aby nas wskrzesić na nowo do życia. On bowiem jest tym Bogiem, o którym mówi dzisiaj pierwsze czytanie – Bogiem, który chce otwierać nasze groby i wydobywać nas z nich, aby przywrócić nam radość i sens życia.
 
 
Pozwólmy dzisiaj Jezusowi, aby On nas wskrzesił, aby pomógł nam powstać z naszych grobów. Nie przeszkadzajmy Mu swoją pychą i naszym wymądrzaniem się, ale pokornie przedstawmy Mu nasze bolączki i cierpienia. Korzystajmy z Jego pomocy, którą On nam chce dać. Jeśli przyczyną naszego cierpienia jest grzech, to Jezus czeka na nas w konfesjonale w osobie kapłana. W tym sakramencie możemy spotkać Jezusa, który chce nas wskrzesić i chce leczyć nasze rany. Uwierzmy, że On może to uczynić. On poprzez swoich kapłanów, w konfesjonale, chce do nas dzisiaj zawołać donośnym głosem: Antoni, Łazarzu, Grzegorzu, Anno, Barbaro wyjdźcie na zewnątrz! tzn. wyjdźcie z grobów waszych grzechów, waszych cierpień, waszych zniewoleń, zostawcie swoje groby i zacznijcie wszystko od nowa. Przestańcie skupiać się na sobie, spójrzcie na Mnie, na Mój Krzyż, na innych ludzi, którzy także cierpią, którzy potrzebują waszej pomocy.
 
 
Jezus dzisiaj mówi do ciebie:
    Weź swój krzyż i idź za Mną! Twoje cierpienie tak jak moje może stać się cierpieniem zbawiającym świat. Ofiaruj je razem ze Mną Bogu Ojcu podczas tej Mszy Świętej. Twoje cierpienie to tajemnica, którą poznasz w wieczności. Przyjmij Mnie teraz w Komunii Świętej, a Ja dam ci Mój pokój pośród życiowych trudności i pomogę ci przez nie przejść. Nie zabiorę twoich trudności od razu, chociaż mógłbym to uczynnić w cudowny sposób, bo chcę, abyś kochał mnie jako wolny człowiek, a nie nabyty poprzez cuda niewolnik. Życie twoje to pole bitwy, na którym przestrzegając moich przykazań, udowodnisz, że chcesz przebywać ze Mną w wieczności, i że Mnie kochasz. Zjednoczony ze Mną już tutaj na ziemi doznasz ulgi i pocieszenia. Bo Moja miłość przenika mury grobu twojego smutku, cierpienia i grzechu i wyzwala z nich, bo ona jest jak promień słońca, który ogrzewa.
 
 
Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Wierzysz w to? (J 11, 25-26)
 
 

    W dzisiejszej Ewangelii Jezus jako Bóg wkracza ze swoją nadprzyrodzoną mocą w ludzki świat. Przekracza prawa natury, aby przywrócić do życia swojego przyjaciela Łazarza, który zachorował i umarł. 
 
Początkowa reakcja Jezusa na wieść o chorobie przyjaciela jest jednak zaskakująca i niezrozumiała. Jezus celowo opóźnia swoje przybycie do Betanii i pozwala Łazarzowi umrzeć. Zgromadzeni wokół Marty i Marii Żydzi mówią:
    Czy Ten, który otworzył oczy niewidomemu, nie mógł sprawić, by On nie umarł? 
Dlaczego tak się stało? Dlaczego Jezus dopuścił do śmierci swego przyjaciela? 
 
Bardzo często my w swoim życiu też stawiamy podobnie brzmiące pytania. Bardzo często i nam się wydaje, że Jezus interweniuje w naszym życiu za późno. Choroba, która nas dotyka, śmierć naszych bliskich, kłopoty w pracy, liczne nieszczęścia często sprawiają, że mamy pretensje do Jezusa i krzyczymy w bólu:
    Gdzie byłeś Panie?, dlaczego on czy ona umarła?, dlaczego nie pomogłeś nam wcześniej?, dlaczego pozwoliłeś nam wpakować się w kłopoty, z których nie widzimy teraz wyjścia?
 
Szukając wyjaśnienia czy odpowiedzi na te pytania, najpierw musimy sobie uzmysłowić ten zasadniczy fakt, że Jezus jest Bogiem i myśli Jego nie są myślami naszymi. On widzi więcej i dalej niż my. Jezus patrzy na rzeczywistość tak, jak ktoś patrzący ze szczytu góry, całościowo widzi naszą przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Musimy pamiętać, że Jezus wie, co jest dla nas dobre i że zawsze jest nam życzliwy. On pomaga nam tak, jak tego wymaga sytuacja i w najbardziej odpowiednim dla nas czasie. Dlatego zaufajmy Jezusowi w naszych trudnościach. Nie pouczajmy Go, co ma robić – tak jak nie poucza się lekarza stawiającego diagnozę – ale pozwólmy Mu działać według Jego mądrości. Jezus nigdy nie zostawia nas samych w naszych kłopotach, ale to właśnie On pierwszy wychodzi ku nam z inicjatywą ich rozwiązania. 
 
Jak zobaczyliśmy w dzisiejszej Ewangelii, Jezus spieszy na ratunek Łazarzowi, któremu nikt nie potrafi pomóc i który sam pomóc sobie już też nie może, bo jest martwy, bo jest uwięziony w grobie. Przybywa do Betanii, chociaż grozi mu niebezpieczeństwo ze strony Żydów, którzy kilka dni wcześniej chcieli go tam ukamienować, a w dniu wskrzeszenia podejmą decyzję, aby go zgładzić.
  
My często nie dostrzegamy działania Jezusa w naszym życiu bo jesteśmy skupieni na sobie i na naszym bólu. Dlatego bywa tak, że Jezus dla naszego większego dobra pozwala nam umrzeć, tak jak pozwolił umrzeć Łazarzowi. Pozwala nam umrzeć razem z naszymi trudnościami, pozwala doświadczyć cierpienia, a czasem zasmakować biedy, w jaką wpędziły nas nasze błędy i złe postępowanie. Jezus w ten sposób pozwala, aby obumarła w nas nasza pycha i egoizm, abyśmy zobaczyli, że jesteśmy spętani i związani naszą słabością, tak jak płótnami było owinięte ciało Łazarza, i abyśmy zobaczyli, że sami nie jesteśmy w stanie postawić kroku. Dopiero w takim położeniu, kiedy pojawia się w nas to uczucie bezradności dziecka, które w pokorze ufa swojemu Opiekunowi i Przyjacielowi, On może zacząć działać bez przeszkód z naszej strony. W takich momentach Jezus jest najbliżej nas, lituje się nad nami, współczuje nam i wzrusza się głęboko, widząc naszą biedę, a nawet płacze tak, jak przy grobie Łazarza. W takich momentach On nie poprzestaje na współczuciu i litości, ale zaczyna działać z pełną mocą, aby nas wskrzesić na nowo do życia. On bowiem jest tym Bogiem, o którym mówi dzisiaj pierwsze czytanie – Bogiem, który chce otwierać nasze groby i wydobywać nas z nich, aby przywrócić nam radość i sens życia.
  
Pozwólmy dzisiaj Jezusowi, aby On nas wskrzesił, aby pomógł nam powstać z naszych grobów. Nie przeszkadzajmy Mu swoją pychą i naszym wymądrzaniem się, ale pokornie przedstawmy Mu nasze bolączki i cierpienia. Korzystajmy z Jego pomocy, którą On nam chce dać. Jeśli przyczyną naszego cierpienia jest grzech, to Jezus czeka na nas w konfesjonale w osobie kapłana. W tym sakramencie możemy spotkać Jezusa, który chce nas wskrzesić i chce leczyć nasze rany. Uwierzmy, że On może to uczynić. On poprzez swoich kapłanów, w konfesjonale, chce do nas dzisiaj zawołać donośnym głosem: Antoni, Łazarzu, Grzegorzu, Anno, Barbaro wyjdźcie na zewnątrz! tzn. wyjdźcie z grobów waszych grzechów, waszych cierpień, waszych zniewoleń, zostawcie swoje groby i zacznijcie wszystko od nowa. Przestańcie skupiać się na sobie, spójrzcie na Mnie, na Mój Krzyż, na innych ludzi, którzy także cierpią, którzy potrzebują waszej pomocy.
 
Jezus dzisiaj mówi do ciebie:
    Weź swój krzyż i idź za Mną! Twoje cierpienie tak jak moje może stać się cierpieniem zbawiającym świat. Ofiaruj je razem ze Mną Bogu Ojcu podczas tej Mszy Świętej. Twoje cierpienie to tajemnica, którą poznasz w wieczności. Przyjmij Mnie teraz w Komunii Świętej, a Ja dam ci Mój pokój pośród życiowych trudności i pomogę ci przez nie przejść. Nie zabiorę twoich trudności od razu, chociaż mógłbym to uczynnić w cudowny sposób, bo chcę, abyś kochał mnie jako wolny człowiek, a nie nabyty poprzez cuda niewolnik. Życie twoje to pole bitwy, na którym przestrzegając moich przykazań, udowodnisz, że chcesz przebywać ze Mną w wieczności, i że Mnie kochasz. Zjednoczony ze Mną już tutaj na ziemi doznasz ulgi i pocieszenia. Bo Moja miłość przenika mury grobu twojego smutku, cierpienia i grzechu i wyzwala z nich, bo ona jest jak promień słońca, który ogrzewa. 
Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Wierzysz w to? (J 11, 25-26)
 

 

© 2009 www.parafia.lubartow.pl