Ojcowie KapucyniParafia WniebowstąpieniaParafia Matki Bożej Nieustającej PomocyParafia Św. AnnyStrona Główna
Niedzielne Msze Święte
Parafia Świętej Anny

7.30, 9.00, 10.30, 12.00, 15.00, 18.00

Parafia Matki Bożej

700, 900, 1030, 1200,
1315, 1800

Parafia Wniebowstąpienia

730, 1030, 1200, 1700

W Brzezinach - godz. 900

Wola Lisowska - godz. 900

Czytania na dziś
 
XI niedziela zwykła - 12 czerwca
12-06-2016 08:41 • Ks. Stanisław Rząsa

Fundamentem jedności z Panem Bogiem jest uznanie w pokorze swojej grzeszności. Dzisiejsza liturgia słowa podaje podstawowe zasady, jakimi powinien kierować się chrześcijanin, który pragnie otrzymać łaskę przebaczenia grzechów i podążać drogą do zjednoczenia z Bogiem. Księga Samuela, przywołując przykład króla Dawida zaznaczy, że należy przede wszystkim zacząć od dostrzeżenia grzechu i upokorzenia się przed Bogiem. Święty Paweł w Liście do Galatów powie
o życiu wiarą, dzięki której zanurzamy się w męce Chrystusa. Żal za grzechy i wiara powinny być wzbogacone miłością, o czym przypomni nam dziś Chrystus w perykopie ewangelicznej.

            Słuchając opisu o grzesznej kobiecie, starajmy się ogarnąć miłością Pana Boga i człowieka.

Jezus chodzi na wesela i przyjęcia, mówi o nich w przypowieściach. Jego zaś uczty, te z przypowieści czy z rzeczywistości, nie są spokojne. Zawsze bywają zakłócone jakimś zdarzeniem – czy to niedostatek wina, człowiek bez szaty godowej, czy inne...
Tym razem pobyt na uczcie weselnej zakłóca publiczna grzesznica, a dokładniej kobieta, która prowadziła w mieście życie grzeszne (por. Łk 7, 37).
Nie wiemy, czy była to Maria Magdalena, czy Maria – siostra Łazarza, czy też jakaś inna kobieta. Jest tu bez imienia. Postać anonimowa. W mieście znają ją – to grzesznica. Według takiej opinii takich kobiet jest i dzisiaj we współczesnym świecie dużo; mężczyzn tego rodzaju będzie pewnie o wiele więcej.
Uważajmy ją więc za przedstawicielkę tych, którzy popełniają grzech i przyznają się do niego.
Szymon zaś reprezentuje tych, którzy myślą o sobie, że są sprawiedliwi i dlatego mogą pogardzać innymi. On ma w swoim domu Jezusa, ale przyjął Go bez miłości, bez szacunku, na jaki mogli liczyć goście wchodzący do czyjegoś domu. Przyjął Jezusa bez jakiegokolwiek znaku wiary w to, że jest prorokiem…
Gdyby był prorokiem – myśli sobie – z pewnością wiedziałby, kim jest ta kobieta. Szymon jest więc człowiekiem bez wiary i bez miłości. Takim, jakimi są we współczesnym świecie przeciętni chrześcijanie, którzy niewiele czynią, aby pozyskać przyjaźń Jezusa i ją utrzymać. Myślą sobie, że jej nie potrzebują, że nie mają grzechu – co jest, jak wiemy, najgorsze ze wszystkiego.
 
Kobieta przychodzi do domu z grzechami, ale i z wiarą w Chrystusową moc i dobroć. Wierzy, że Jezus jej nie potępi jak inni. To właśnie przeświadczenie o dobroci Jezusa rodzi w niej miłość, a ta przejawia się w czynach – które tak bardzo przypominają podstawowe elementy naszej spowiedzi.
Okrywając pocałunkami stopy Jezusa – wyznaje pokorną wiarę, szczerą miłość do Jezusa, którego grzechami obrażała. Łzy są kąpielą jej duszy i oddają całą grzeszną przeszłość. Drogocenny olejek jest obrazem chęci zadośćuczynienia wszystkiego, aby naprawić krzywdy. Włosy natomiast są oznaką poświęcenia, oddania całej swojej osoby na służbę Chrystusowi.
Jezus powiedział: Kto wiele miłuje, temu wiele się odpuszcza. Kto chce otrzymać odpuszczenie wszystkich grzechów, musi dać Bogu wszystko, wyzbyć się wszystkiego, co Mu się w nas nie podoba oraz wszystko radośnie ofiarować, czego od nas wymaga
Jezus chodzi na wesela i przyjęcia, mówi o nich w przypowieściach. Jego zaś uczty, te z przypowieści czy z rzeczywistości, nie są spokojne. Zawsze bywają zakłócone jakimś zdarzeniem – czy to niedostatek wina, człowiek bez szaty godowej, czy inne...
Tym razem pobyt na uczcie weselnej zakłóca publiczna grzesznica, a dokładniej kobieta, która prowadziła w mieście życie grzeszne (por. Łk 7, 37).
Nie wiemy, czy była to Maria Magdalena, czy Maria – siostra Łazarza, czy też jakaś inna kobieta. Jest tu bez imienia. Postać anonimowa. W mieście znają ją – to grzesznica. Według takiej opinii takich kobiet jest i dzisiaj we współczesnym świecie dużo; mężczyzn tego rodzaju będzie pewnie o wiele więcej.
Uważajmy ją więc za przedstawicielkę tych, którzy popełniają grzech i przyznają się do niego.
Szymon zaś reprezentuje tych, którzy myślą o sobie, że są sprawiedliwi i dlatego mogą pogardzać innymi. On ma w swoim domu Jezusa, ale przyjął Go bez miłości, bez szacunku, na jaki mogli liczyć goście wchodzący do czyjegoś domu. Przyjął Jezusa bez jakiegokolwiek znaku wiary w to, że jest prorokiem…
Gdyby był prorokiem – myśli sobie – z pewnością wiedziałby, kim jest ta kobieta. Szymon jest więc człowiekiem bez wiary i bez miłości. Takim, jakimi są we współczesnym świecie przeciętni chrześcijanie, którzy niewiele czynią, aby pozyskać przyjaźń Jezusa i ją utrzymać. Myślą sobie, że jej nie potrzebują, że nie mają grzechu – co jest, jak wiemy, najgorsze ze wszystkiego.
 
Kobieta przychodzi do domu z grzechami, ale i z wiarą w Chrystusową moc i dobroć. Wierzy, że Jezus jej nie potępi jak inni. To właśnie przeświadczenie o dobroci Jezusa rodzi w niej miłość, a ta przejawia się w czynach – które tak bardzo przypominają podstawowe elementy naszej spowiedzi.
Okrywając pocałunkami stopy Jezusa – wyznaje pokorną wiarę, szczerą miłość do Jezusa, którego grzechami obrażała. Łzy są kąpielą jej duszy i oddają całą grzeszną przeszłość. Drogocenny olejek jest obrazem chęci zadośćuczynienia wszystkiego, aby naprawić krzywdy. Włosy natomiast są oznaką poświęcenia, oddania całej swojej osoby na służbę Chrystusowi.
Jezus powiedział: Kto wiele miłuje, temu wiele się odpuszcza. Kto chce otrzymać odpuszczenie wszystkich grzechów, musi dać Bogu wszystko, wyzbyć się wszystkiego, co Mu się w nas nie podoba oraz wszystko radośnie ofiarować, czego od nas wymaga


© 2009 www.parafia.lubartow.pl